środa, 27 listopada 2013

Borussia Dortmund vs SSC Napoli - być, albo nie być

  Podopieczni Jurgena Kloppa zostali postawieni pod ścianą i aby liczyć się w walce o wyjście z grupy do 1/8 finału Ligi Mistrzów musieli wygrać mecz przeciwko Napoli. I go wygrali.
  Piłkarze dortmundzkiego klubu przystąpili do ataku już od pierwszego gwizdka arbitra głównego, rozpoczynającego mecz. W 10 minucie Robert Lewandowski wygrał pozycję z obrońcą SSC i został sfaulowany. Sędzia słusznie podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Marco Reus. Pięć minut później sytuację sam na sam zmarnował Lewandowski. Polak został obsłużony świetnym podaniem od Henrich'a Mkhitaryan'a, lecz nie trafił w bramkę. Goście próbowali nadrobić stratę i doprowadzić do wyrównania. Najbliższy posłania piłki do bramki był Jose Callejon. Jednak po strzale Hiszpana futbolówka odbiła się od słupka. Do przerwy mogło być już 2:0 dla Borussi, lecz "Lewy" po raz drugi zmarnował sytuację sam na sam.
  W drugiej połowie Borussia dążyła do podwyższenia rezultatu. W 58 minucie Mkhitaryan był bliski pokonania Pepe Reiny. Ominął kilku rywali i oddał strzał, lecz był on za słaby i minimalnie minął się z bramką. W chwilę później Higuain trafił futbolówką w dłoń Romana Weidenfellera. Bramkarz szybko wznowił akcję. Niepilnowany Błaszczykowski po podaniu z lewego skrzydła od Reusa, posłał piłkę między nogami Reiny, by ta po chwili znalazła się w siatce. Kibice Borussi cieszyli się z gola po raz drugi.  Wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą, lecz niecelne podanie Sebastiana Kehla pozwoliło piłkarzom Napoli strzelić gola kontaktowego. Gra SSC Napli trochę się ożywiła. Widać było, że chcą doprowadzić do remisu, ale na marne. Lewandowski wyprowadził szybki kontratak, w tempo podał do Aubameyanga, który techniczną podcinką ustalił wynik spotkania na 3:1.
  Sytuacja w grupie F Ligi Mistrzów jest bardzo ciekawa. Przed ostatnią kolejką Borussia zajmuje drugie miejsce mając na swoim koncie 9 "oczek", tyle samo co Napoli. Liderem jest Arsenal, który wyprzedza te zespoły o 3 punkty. Ostatnie miejsce zajmuje Olympique Marsylia, która w ostatniej serii spotkań podejmie u siebie Borussię Dortmund.
 
  Ocena zawodników, skala 1-5, z czego 5 to ocena najwyższa:
  • Weidenfeller - bronił bardzo pewnie, wykazał się naprawdę świetnymi interwencjami - ocena 4
  • Großkreutz - nie popełnił większych błędów - ocena 2,5
  • Sokratis - zaliczył kilka ładnych podań i stopował kiedy była taka okazja- ocena 3
  • Bender - był tam gdzie trzeba i kiedy trzeba, rozegrał świetny mecz - ocena 4
  • Durm - spodziewałam się czegoś lepszego, lecz grał przyzwoicie - ocena 2,5
  • Sahin - grał fajnie, celne podania, ale też kilka groźnych strat - ocena 3
  • Kehl - zaliczył kilka strat piłki, jedna z nich spowodowała akcję, po której padł gol - ocena 2
  • Błaszczykowski - wszędzie było go pełno, zarówno w defensywie jak i ofensywie + trafiony gol, to był jego dzień - ocena 4,5
  • Mkhitaryan - ciągłe wahania ze strony tego zawodnika, 5 minut grał dobrze, drugie 5 gorzej i tak dalej.. W sumie, nie było tak źle lecz stać go na wiele więcej - ocena 3
  • Reus - wykorzystany karny, szybkie akcje wyprowadzane przez niego, cele podania - ocena 4,5
  • Lewandowski - asysta, ładna gra, zaangażowanie, walka o każdą piłkę będącą w jego zasięgu - ocena 4
Echte Liebe BVB!


niedziela, 24 listopada 2013

Lechia Gdańsk vs Ruch Chorzów - Miało być lepiej, wyszło jak zawsze

  Lechia w meczu z Ruchem Chorzów miała przełamać złą passę i "uciec" z dołu tabeli ekstraklasy. To, co jednakże zobaczyliśmy, całkowicie odbiegało od dobrego futbolu, a nawet go kaleczyło.

  Pierwsza połowa była bardzo słaba w wykonaniu obydwóch drużyn. Piłkarze zanotowali dużo błędów w defensywie. W grze Lechii brakowało wsparcia z lewej strony. Nie miał kto pociągać akcji ofensywnych. Szybka gra, na 1-2 kontakty najwyraźniej była całkowicie obca. Co rusz sypały się niecelne strzały zza pola karnego. Z minuty na minutę gra Chorzowian wyglądała znacznie lepiej i przewyższała o kilka stopni futbol pokazywany przez Lechistów.
 Do przerwy zespoły oddały tylko po jednym celnym strzale. W 7 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Mateusza Machaja, Sebastian Madera był bliski umieszczenia piłki w siatce, lecz bramkarz drużyny gości wykazał się znakomitą interwencją i wybił futbolówkę spod poprzeczki. Dopiero w 29 minucie golkiper gdańskiego zespołu miał okazję do obronienia strzału z rzutu wolnego, który egzekwował Filip Starzyński. Chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy okazję do zdobycia gola zmarnował Grzelczak, który po podaniu Piotra Wiśniewskiego, nie zdołał umieścić piłki w pustej bramce.
  W drugiej połowie poziom nieznacznie się poprawił. Piłkarze szanowali piłkę. Grali ostrożnie, nie wyprowadzali kontrataków. Lechiści nie podążali za akcją ofensywną wyprowadzaną przez Piotra Grzelczaka. Słabo wyglądały przejścia z gry defensywnej do ofensywnej. Brakowało umiejętności i jakości gry. Zalążki dobrych akcji zostawały skazywane na niepowodzenie. Błędy techniczne, straty piłki, oraz mało płynnych akcji spowolniały grę. Na PGE Arenie panował chaos, a w nim wiele niecelnych podań, zagrań, fauli i kiksów.
  W 55 minucie mocny strzał Pawła Dawidowicza obronił Buchalik. 7 minut później po dokładnym zgraniu Grzelczaka, Wiśniewski posłał futbolówkę obok bramki. Zaś w 76 minucie kolejny strzał Starzyńskiego zdołał odeprzeć Mateusz Bąk.
  Lechia Gdańsk po raz kolejny w tym sezonie nie zdołała wygrać meczu "u siebie" i obecnie zajmuje 12 pozycję w tabeli. Czy mecz był pozytywny? Nie, nie był pozytywny, a już na pewno nie zapowiadał lepszych spotkań w wykonaniu Gdańskiego zespołu.
  
Ocena zawodników, skala 1-5, z czego 5 to ocena najwyższa.

  • Mateusz Bąk - dziś nie grał pewnie, popełniał nieznaczne błędy, które mogły skończyć się golem dla drużyny przeciwnej. - ocena 3,5
  • Rafał Janicki - ładne podania, walka, ale nic poza tym. Wiele błędów. - ocena 2,5
  • Sebastian Madera - włączał się w akcje ofensywne, dobrze grał w obronie. - ocena 3,5
  • Jarosław Bieniuk - nieraz nie nadążał za akcją, dużo faulował, narażając zespół na gola bezpośrednio z rzutu wolnego. - ocena 2,5
  • Christopher Oualembo - fajne przerzuty i odbiory piłki. - ocena 3
  • Deleu - prowadził ciekawie zapowiadające się akcje ofensywne. - ocena 3
  • Paweł Dawidowicz - najlepszy zawodnik meczu. Oprócz walki i zaangażowania nie brakowało mu odbiorów piłki, ciekawych podań, strzałów, ale także wyprowadzania ładnych akcji. - ocena 5
  • Wojciech Zyska - w pierwszej połowie jego gra wyglądała dobrze, lecz z każdą minutą było coraz to gorzej. - ocena 2
  • Mateusz Machaj - popełniał liczne błędy, zanotował dużo strat piłki. - ocena 2
  • Piotr Wiśniewski - nie widać było nieraz porozumienia między nim, a Grzelczakiem, wyprowadzał składne akcje ofensywne - ocena 4
  • Piotr Grzelczak - miał pomysł na grę, jako jedyny potrafił ciągnąć akcję i zakończyć ją celnym podaniem lub strzałem na bramkę Buchalika. - ocena 4,5

Dlaczego znów nie zdołali wygrać, w czym problem? Ofensywa!



sobota, 23 listopada 2013

Borussia : Bayern - walka + determinacja

  'El Clasico', Borussia - Bayern, mecz zapowiadający wielkie emocje, dużo bramek, ale także determinacje i walkę o ważne 3 punkty.

  W pierwszej połowie meczu obydwa zespoły prowadziły składne akcje ofensywne. Każda z nich kończyła się jednak utratą piłki w obrębie pola karnego, lub podaniem do zawodnika, znajdującego się na pozycji spalonej. Nie obyło się także od niecelnych strzałów, oraz strat futbolówki w środkowej strefie boiska. Straty te, były spowodowane przez pressing ze strony przeciwnika, lecz także nieporozumienia między zawodnikami. Piłkarze zaliczyli wiele błędów w ofensywie jak i defensywie.
  Roman Weidenfeller i Manuel Neuer mieli dużo okazji do interwencji. Już w 4 minucie Borussia mogła objąć prowadzenie, lecz Lewandowski w dogodnej sytuacji posłał piłkę daleko w trybuny. Jako drugi, futbolówkę do bramki posłać mógł Kuba Błaszczykowski, lecz jego strzał został zablokowany. Piłkarze z Dortmundu co rusz znajdywali się pod bramką Neuera. W 30 minucie na strzał zdecydował się Reus, lecz bramkarz gości wykazał się znakomitą interwencją.  Bawarczycy mogli wyjść na prowadzenie w 38 minucie, lecz żaden z nich nie był w stanie doskoczyć do futbolówki posłanej wzdłuż linii bramkowej. Pierwsze 45 minut nie przyniosło żadnego gola.
  Drugą połowę rozpoczęli gospodarze. Trenerzy nie przeprowadzili zmian. Lewandowski znów mógł zaliczyć trafienie, ale piłka po jego strzale głową, minimalnie minęła bramkę. Przewaga przy prowadzeniu gry i posiadaniu piłki zdecydowanie należała do Bayernu Monachium. W 56 minucie na boisku pojawił się były zawodnik Borussi - Mario Goetze. Kilka minut później młody Niemiec wpisał się na listę strzelców pokonując Weidenfellera strzałem zewnętrzną częścią stopy. Piłka po jego uderzeniu znalazła się w siatce wpadając do bramki tuż przy słupku. Goetze, nie okazywał jednak radości po golu. Borussia również stwarzała dogodne sytuacje, po których mogło paść wyrównanie, ale każda akcja kończyła się fiaskiem. W 79 minucie na boisku stawił się Łukasz Piszczek. Polski stoper powrócił do gry po poważnej kontuzji. Końcowe minuty meczu, należały do Bawarczyków, którzy za sprawą Arjena Robbena i Thomasa Mullera ustalili wynik meczu na 3:0.
  Te spotkanie było emocjonujące, lecz bardzo nieudane ze strony Borussi. W grze drużyny z Dortmundu widać było walkę, ale także bezsilność. Brakowało im skuteczności, składnych ataków pozycyjnych, szybkich i mogących zaskoczyć rywali kontrataków, strzałów zza pola karnego, a przede wszystkim wykończenia akcji.
  Po 13. kolejkach Bayern Monachium stoi na czele tabeli mając 35 oczek. Zaraz za nim jest Bayer Leverkusen (31 punktów), zaś na trzecim miejscu znajduje się Borussia, która ma na swoim koncie 28 punktów.

Ocena zawodników skala 1-5, z czego 5 to ocena najwyższa :
  • Weidenfeller - stać go na więcej, ale bez pomocy obrony nic się nie zdziała - ocena 3,5
  • Friedrich - mógł zagrać o wiele lepiej, popełniał liczne błędy - ocena 2,5
  • Papastatthopoulos - nieraz nie nadążał za grą - ocena 3
  • Durm - nie pokazał nic szczególnego - ocena 2,5
  • Sahin - widać było walkę, ładne podania - 3,5
  • Błaszczykowski - wyprowadzał składne akcje, wszędzie było go "gęsto" - ocena 3,5
  • Bender - ładnie włączał się w akcje ofensywne - ocena 3
  • Mchitarian - to nie był jego dzień, poza podaniami, nic szczególnego - ocena 2,5
  • Reus - kilka strzałów w światło bramki, walka, celne podania - ocena 4
  • Grosskreutz - fajne dośrodkowania i podania, poza nimi ciemność.. - ocena 3,5
  • Lewandowski - kiksy, kiksy, kiksy, no i fajna walka o piłkę.. - ocena 2
 Walka i zaangażowanie - owszem, ale brak pozytywnych skutków!

A po za tym:


czwartek, 21 listopada 2013

Polska - Irlandia - Kolejny mecz bez gola

  Młodzi zawodnicy, roszady w składzie, nowa taktyka... To jeszcze za mało, by osiągnąć sukces.

  Polska reprezentacja pod wodzą nowego selekcjonera, Adama Nawałki, we wtorkowy wieczór zmierzyła się z drużyną Irlandii. Mecz odbył się  na INEA - Stadionie w Poznaniu. Spotkanie to, przybrało nazwę meczu przyjaźni ze względu na dobre relacje kibiców obydwóch zespołów w czasie Euro 2012. Mimo to, na murawie, piłkarze nie szczędzili sobie fauli.
  Pierwszą połowę meczu zaczęli biało - czerwoni. Podejmowali oni składne próby akcji ofensywnych. Jednak każda z nich kończyła się niecelnym strzałem lub utratą piłki w obrębie pola karnego. Straty te, były spowodowane brakiem komunikacji między zawodnikami. Polacy nie popełniali tylu błędów w defensywie co w meczu ze Słowacją. Szczęsny nie miał okazji do pokazania swoich umiejętności, gdyż obrońcy sumiennie wykonywali swoje zadanie, stopując każdą, groźnie zapowiadającą się, akcję Irlandczyków. Nie mogliśmy zaskoczyć rywali kontratakiem, gdyż był on zbyt wolny i kończył się przechwyceniem piłki w środkowej strefie boiska. Pierwsze trzy kwadranse były wyrównane. Obydwie drużyny miały okazje do zdobycia gola, lecz nie potrafiły wpakować futbolówki do bramki.
  Drugą połowę zaczęła drużyna gości. Trenerzy nie zdecydowali się na przeprowadzenie zmian. Przewaga przy prowadzeniu gry i posiadaniu piłki należała do biało - czerwonych. Nie przynosiło nam to jednak żadnych korzyści. Cały czas marnie wyglądała gra w ofensywie.  Wszystkie akcje kończyły się fiaskiem. Dużo razy traciliśmy piłkę, przez co Irlandczycy wyprowadzali groźne ataki pozycyjne. Pomimo tego, iż arbiter główny wielokrotnie używał swojego gwizdka i dyktował wiele rzutów rożnych jak i wolnych, zawodnicy nie potrafili z nich skorzystać. W tym spotkaniu odgwizdano dużo fauli. Dwa z nich spowodowały kontuzje. Końcowe minuty meczu i cały jego przebieg, nie przyniosły żadnego gola.
  Ostatni występ reprezentacji Polski w tym roku, zakończył się bezbramkowym remisem z drużyną Irlandii. Był to dość pozytywny mecz w wykonaniu naszych reprezentantów. W ich grze widać było walkę i wielkie zaangażowanie. Zabrakło nam skuteczności, oraz jako takiej "agresji". Do gry pressingiem przyczepić się nie można, ponieważ funkcjonował on bez zarzutów i skutecznie przeszkadzał Irlandczykom w wymianie podań.
  Czy owe spotkanie jest zapowiedzią nowej, lepszej gry biało - czerwonych? Może nowy selekcjoner zdoła wyprowadzić naszą kadrę na prostą? Tego, dowiemy się dopiero w 2014 roku...

Ocena zawodników skala 1-5, z czego 5 jest oceną najwyższą.
  • Szczęsny - grał pewnie, lecz nie miał wielu okazji do interwencji. - ocena 4
  • Celeban - dostrzec można było wiele błędów w jego wykonaniu, ale miał pomysł na grę. - ocena 3
  • Szukała - był "pniem" naszej obrony, to on dowodził grą w defensywie. - ocena 4
  • Kowalczyk - zdarzały mu się proste błędy, lecz zagrał pozytywnie. - ocena 3
  • Pazdan - przez cały mecz grał przeciętnie. - ocena 2
  • Sobota - bez rewelacji, nie pokazywał nic szczególnego. - ocena 2
  • Mączyński - grały nim emocje, które z czasem zaczęły go przerastać. - ocena 2
  • Marciniak - starał się, ale to nie wystarczyło, brak pomocy obronie z jego strony. - ocena 2,5
  • Błaszczykowski - miał pomysł na grę, walczył, ale żadnych efektów to nie przyniosło. - ocena 3,5
  • Ćwieląg - zdarzały się mu straszne wpadki, zaangażowanie było, lecz bez korzyści. - ocena 2,5
  • Lewandowski - była i wola walki i jako taka jakość gry, lecz żadnej okazji strzeleckiej. - ocena 4


Była walka, zabrakło skuteczności..