niedziela, 24 listopada 2013

Lechia Gdańsk vs Ruch Chorzów - Miało być lepiej, wyszło jak zawsze

  Lechia w meczu z Ruchem Chorzów miała przełamać złą passę i "uciec" z dołu tabeli ekstraklasy. To, co jednakże zobaczyliśmy, całkowicie odbiegało od dobrego futbolu, a nawet go kaleczyło.

  Pierwsza połowa była bardzo słaba w wykonaniu obydwóch drużyn. Piłkarze zanotowali dużo błędów w defensywie. W grze Lechii brakowało wsparcia z lewej strony. Nie miał kto pociągać akcji ofensywnych. Szybka gra, na 1-2 kontakty najwyraźniej była całkowicie obca. Co rusz sypały się niecelne strzały zza pola karnego. Z minuty na minutę gra Chorzowian wyglądała znacznie lepiej i przewyższała o kilka stopni futbol pokazywany przez Lechistów.
 Do przerwy zespoły oddały tylko po jednym celnym strzale. W 7 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Mateusza Machaja, Sebastian Madera był bliski umieszczenia piłki w siatce, lecz bramkarz drużyny gości wykazał się znakomitą interwencją i wybił futbolówkę spod poprzeczki. Dopiero w 29 minucie golkiper gdańskiego zespołu miał okazję do obronienia strzału z rzutu wolnego, który egzekwował Filip Starzyński. Chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy okazję do zdobycia gola zmarnował Grzelczak, który po podaniu Piotra Wiśniewskiego, nie zdołał umieścić piłki w pustej bramce.
  W drugiej połowie poziom nieznacznie się poprawił. Piłkarze szanowali piłkę. Grali ostrożnie, nie wyprowadzali kontrataków. Lechiści nie podążali za akcją ofensywną wyprowadzaną przez Piotra Grzelczaka. Słabo wyglądały przejścia z gry defensywnej do ofensywnej. Brakowało umiejętności i jakości gry. Zalążki dobrych akcji zostawały skazywane na niepowodzenie. Błędy techniczne, straty piłki, oraz mało płynnych akcji spowolniały grę. Na PGE Arenie panował chaos, a w nim wiele niecelnych podań, zagrań, fauli i kiksów.
  W 55 minucie mocny strzał Pawła Dawidowicza obronił Buchalik. 7 minut później po dokładnym zgraniu Grzelczaka, Wiśniewski posłał futbolówkę obok bramki. Zaś w 76 minucie kolejny strzał Starzyńskiego zdołał odeprzeć Mateusz Bąk.
  Lechia Gdańsk po raz kolejny w tym sezonie nie zdołała wygrać meczu "u siebie" i obecnie zajmuje 12 pozycję w tabeli. Czy mecz był pozytywny? Nie, nie był pozytywny, a już na pewno nie zapowiadał lepszych spotkań w wykonaniu Gdańskiego zespołu.
  
Ocena zawodników, skala 1-5, z czego 5 to ocena najwyższa.

  • Mateusz Bąk - dziś nie grał pewnie, popełniał nieznaczne błędy, które mogły skończyć się golem dla drużyny przeciwnej. - ocena 3,5
  • Rafał Janicki - ładne podania, walka, ale nic poza tym. Wiele błędów. - ocena 2,5
  • Sebastian Madera - włączał się w akcje ofensywne, dobrze grał w obronie. - ocena 3,5
  • Jarosław Bieniuk - nieraz nie nadążał za akcją, dużo faulował, narażając zespół na gola bezpośrednio z rzutu wolnego. - ocena 2,5
  • Christopher Oualembo - fajne przerzuty i odbiory piłki. - ocena 3
  • Deleu - prowadził ciekawie zapowiadające się akcje ofensywne. - ocena 3
  • Paweł Dawidowicz - najlepszy zawodnik meczu. Oprócz walki i zaangażowania nie brakowało mu odbiorów piłki, ciekawych podań, strzałów, ale także wyprowadzania ładnych akcji. - ocena 5
  • Wojciech Zyska - w pierwszej połowie jego gra wyglądała dobrze, lecz z każdą minutą było coraz to gorzej. - ocena 2
  • Mateusz Machaj - popełniał liczne błędy, zanotował dużo strat piłki. - ocena 2
  • Piotr Wiśniewski - nie widać było nieraz porozumienia między nim, a Grzelczakiem, wyprowadzał składne akcje ofensywne - ocena 4
  • Piotr Grzelczak - miał pomysł na grę, jako jedyny potrafił ciągnąć akcję i zakończyć ją celnym podaniem lub strzałem na bramkę Buchalika. - ocena 4,5

Dlaczego znów nie zdołali wygrać, w czym problem? Ofensywa!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz